Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Chcesz być milionerką? Oto 5 rzeczy, które ci to utrudniają

Chcesz być milionerką? Oto 5 rzeczy, które ci to utrudniają

Sprawdziłam prognozę pogody – pieniądze wciąż nie spadają z nieba. Nawet, jeśli wygrywasz na loterii. Bo, żeby wygrać trzeba najpierw zadziałać – kupić los.

W tym miesiącu jest nieźle – skończyłaś go z wyzerowanym kontem, ale przynajmniej nie na minusie. Gdyby jednak się wydarzyło coś niespodziewanego – choćby zwykły ból zęba albo awaria laptopa już byłabyś w czarnym lesie, bo przecież nie masz oszczędności. Co prawda zawsze marzyłaś o byciu milionerką, ale w głębi ducha i tak uważasz, że nigdy w życiu nią nie zostaniesz. To się zdarza tylko szczęściarzom albo tym, którzy zrobią jakiś dobry przekręt. Zwykli ludzie muszą się mierzyć z szarą rzeczywistością.

Wydaje Ci się, że nie masz ręki do pieniędzy? Dominika Nawrocka choć skończyła studia doktoranckie w Szkole Głównej Handlowej przyznaje, że o zarządzaniu finansami osobistymi miała niewielkie pojęcie. Kiedy jednak w jej życiu zaczął się kryzys – najpierw osobisty, później także zawodowy – postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i wszystkiego nauczyć się od podstaw. Dziś mówi bez ogródek, że pieniądze to środek do tego, by być wolną i uczy inne kobiety, jak zyskać finansową niezależną. Napisała też książkę, która uczy kobiety, jak nimi zarządzać i zyskać finansową niezależność.

A jaka jest ta szara rzeczywistość? Średnio płatna praca, kredyt, do tego jakaś drobna pożyczka, którą trzeba było wziąć na wakacje. Miałaś częściowo spłacić ją z premii, której ostatecznie firma nie dała. Dodatkowe 200 zł ucieka ci więc co miesiąc z konta. Bycie milionerką faktycznie brzmi w tej sytuacji jak kiepski żart albo złośliwa kpina. Celem jest przecież utrzymanie się na powierzchni i nie zatonięcie w długach.

Jeśli faktycznie toniesz finansowo, chwytanie się brzytwy może nie pomóc. Spróbujmy z kołem ratunkowym – szybkim finansowym rachunkiem sumienia. Zadaj sobie proste pytanie – jakie są moje finansowe nawyki? W jaki sposób wydaję pieniądze? Jak planuję budżet? Ile potrzebuję, żeby na wszystko mi wystarczyło?

Czy da się realizować plany, pomnażając oszczędności? Prof. Aneta Hryckiewicz właśnie uruchomiła projekt, który zachęca Polaków do oszczędzania.

Nie mówię, że jeśli to zrobisz, od razu na twoim koncie pojawią się miliony. Pewnie nie. Na początek zdobędziesz jednak pewną wiedzę, z którą możesz działać dalej. Eliminując złe nawyki i zastępując je dobrymi, nauczysz się lepiej zarządzać budżetem, generować skromne oszczędności i poczuć się bezpieczniej. Reszta zależy od ciebie. Kto wie, może ta drobna zmiana, będzie pierwszym krokiem do zarobienia pierwszego miliona? A może po prostu do życia bez ciągłych finansowych zmartwień?

Co zatem możesz robić źle?

1. Wydajesz więcej niż zarabiasz

Firma, w której nie ma dobrej analizy finansowej musi się przewrócić. Zwłaszcza jeśli optymistycznie założysz, że dochody będą wyższe niż realne, a koszty niższe niż faktyczne. Wtedy nie ma szans, żeby budżet się dopiął. To samo dotyczy budżetu domowego. Jeśli masz kartę debetową i kredytową łatwo wpaść w pułapkę myślenia „Spłacę to przecież jak tylko dostanę premię lub pieniądze za dodatkowe zlecenie”. W ten sposób bieżące długi spłacasz pieniędzmi, których nie masz.
Jeśli twój budżet się nie domyka zrób uczciwą analizę kosztów i dochodów. Ujmij w niej wszystko. Po stronie kosztów – rachunki, bilety komunikacji miejskiej, koszt jedzenia, benzyny, ubrań, wizyt u dentysty, wakacji, wyjazdów na weekend, itd. Po stronie dochodów – tylko dochody faktycznie, nie te planowane. Potem zastanów się, czy są takie pozycje w budżecie, z których możesz zrezygnować (na przykład kanały premium w kablówce), by ograniczyć koszty lub czy masz możliwość zdobycia dodatkowych dochodów. Ile ci brakuje? Ile możesz dodatkowo zarobić? Jaki jest twój cel – spłacenie zaległości czy generowanie dużego plusa na koncie?

2. Uważasz, że oszczędzanie jest przereklamowane

Carpe diem! Raz się żyje! Nawet jeśli, to lepiej do końca tego jedynego życia nie spłacać masy długów. Jednym z mitów na temat oszczędzania jest stwierdzenie, że oszczędności można generować dopiero, kiedy dobrze się zarabia. Wbrew pozorom to nie wysokość dochodów jest kluczowa, ale sposób zarządzanie nimi. Jednym ze sposób jest podział 50/30/20. Zgodnie z tą zasadą 50% przeznaczasz na mieszkanie, kredyt i rachunki, 30% na zakupy (w tym żywności, ubrań, butów), a 20% na generowanie oszczędności różnego typu. Problem polega na tym, że jeśli ktoś zarabia 2 tys. złotych netto, za mieszkanie płaci 1200 zł i jeszcze ma dziecko na utrzymaniu, taki podział może być nierealny. Jeśli jesteś w takiej sytuacji, ale zależy ci na generowaniu oszczędności, spróbuj zacząć od innych proporcji, np. 60/30/10 lub 60/35/5. Ważne, żeby wyrobić sobie nawyk, odkładając co miesiąc cokolwiek – niech to będzie 10 lub 20 zł.

3. Pas zaciskasz, ale tylko ten od Prady

Kiedy budżet się nie dopina, możesz wrócić do punktu pierwszego i wydawać więcej niż zarobiłaś lub możesz zastanowić się, czy na pewno potrzebujesz wszystkiego, na co wydajesz pieniądze. Zaciskanie pasa nie jest przyjemne, wymaga silnej woli i konsekwencji, ale pozwala załatać dziury budżetowe. Na co kobiety wydają najwięcej pieniędzy, często niepotrzebnie? Na ubrania, buty i kosmetyki. Chcemy dobrze wyglądać, to jasne. Ale styliści i eksperci podkreślają, że nie to ilość rzeczy pomaga się dobrze ubrać – można mieć szafę pełną ubrań i wciąż wyglądać tak sobie. Kluczem do stylu jest znajomość zasad i umiejętność tworzenia zestawów. Dzięki temu jedną sukienkę, uszytą z dobrego materiału i elegancką, można wykorzystać na pięć różnych sposobów. Zastanów się więc, czy na pewno musisz ciągle dokładać do garderoby kolejne sweterki, spódnice, spodnie i bluzeczki. Zwłaszcza w chwilach, gdy próbujesz wybrać – zapłacić za prąd czy kupić nowe szpilki. Niech zwycięży zdrowy rozsądek.

Jest mnóstwo sposobów na to, żeby ograniczyć wydatki i nadal mieć się w co ubrać oraz rozwijać pasje. Jeśli kochasz ubrania, spróbuj namówić koleżanki na wymianę – ty oddasz sukienkę, której od dawna nie założyłaś, koleżanka odda ci spodnie, które jej już nie pasują, a na tobie leżą idealnie. Lubisz książki? Wiem, są drogie. Na szczęście w bibliotekach są zupełnie za darmo. W wielu miejscach nowości można rezerwować już on-line. Kochasz wyjeżdżać? A może poszukaj wyjazdów, na których potrzebni są wolontariusze? Od siebie dasz obecność i czas, ale koszty wyjazdu i wyżywienia będziesz miała z głowy.

4. Uważasz, że inwestują tylko grube ryby

Kiedy już nauczysz się jak generować choćby skromne oszczędności, możesz przejść na wyższy level – inwestowanie. W inwestowaniu bardziej od sum, którymi dysponujesz, liczy się wiedza i umiejętność zarządzania ryzykiem. Na szczęście to nie wiedza tajemna i łatwo ją zdobyć – czytając, szkoląc się i działając. Zorientuj się, jakie masz możliwości, jakie są dostępne instrumenty finansowe, co powinnaś o nich wiedzieć zanim zainwestujesz, jakim ryzykiem obarczona jest inwestycja i na jakie ryzyko jesteś gotowa. Większość tej wiedzy znajdziesz bezpłatnie lub inwestując niewielkie środki – w internecie (korzystaj tylko z wiarygodnych źródeł), w książkach, w prasie fachowej.

5. Uważasz, że pieniądze powinny przyjść same

Czekasz aż szczęście się do ciebie uśmiechnie? Sprawdziłam prognozę pogody – pieniądze wciąż nie spadają z nieba. Nawet, jeśli wygrywasz na loterii. Bo, żeby wygrać trzeba najpierw zadziałać – kupić los. A zatem trzeba wstać z kanapy, wyjść, dokonać zakupu. Nie oszukujmy się, nawet znalezienie bogatego męża, jeśli taki masz plan na dojście do milionów, wymaga wysiłku. John Rampton, przedsiębiorca, który dwa razy został milionerem i dwa razy zbankrutował, do trzeciego miliona doszedł dopiero, gdy zdał sobie sprawę z kilku ważnych lekcji. Do tego, co powyżej dodał jeszcze kilka innych punktów, m.in. dbanie o swoje zdrowie (chory nie zarobisz wiele), czytanie (tak zdobywasz wiedzę), ustalenie celów i priorytetów, nie marnowanie czasu na pierdoły. Wśród nich był jeszcze jeden istotny – działanie, a konkretnie: realizowanie swoich pomysłów, aktywne szukanie dodatkowych zajęć, dzięki którym zarabiasz, ale i zdobywasz nowe doświadczenie, kontakty i rozbudowujesz portfolio. Działanie to także zmiana złych nawyków i ciągła, ciągła nauka połączona z wyciąganiem wniosków.

Nie wiem jak wy, ale ja idę zarabiać swój pierwszy milion.

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close