Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone
Zapomniani żałobnicy

Zapomniani żałobnicy

Żałoba dzieci to temat, który dla wielu dorosłych jest wyzwaniem. Jak mądrze i dojrzale rozmawiać z dziećmi o śmierci radzi psycholożka, Agnieszka Paczkowska.

Po śmierci bliskiej osoby nic już nie jest takie, jak było. Zmienia się życie całej rodziny. Dzieci i młodzież, niezależnie od wieku, w jakim się znajdują, także głęboko przeżywają stratę. W tak trudnym momencie, gdy tracą poczucie bezpieczeństwa, niezwykle mocno potrzebują opieki i wsparcia dorosłego. Jak mądrze pomóc, gdy sami przechodzimy ciężkie chwile? Co zrobić, by nie wykluczać dziecka z przeżywania żałoby i nie sprawić, że stanie się zapomnianym żałobnikiem? Nie ma na to prostych recept. Są jednak narzędzia i wskazówki przygotowane przez specjalistów i psychologów, które pomagają dorosłym zmierzyć się z tym wielkim wyzwaniem. Wiele z nich znalazło się na portalu Tumbo Pomaga, przygotowanym z myślą o dzieciach i młodzieży w żałobie.

Agnieszka Paczkowska, psycholożka pracująca w Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku i Fundacji Hospicyjnej opowiada o tym, czy można uchronić dziecko przed bólem i smutkiem, czy można je przygotować na żałobę, jak wspierać i rozmawiać o ciężkiej chorobie i śmierci oraz dlaczego tak ważne jest, by dziecko w pełni przeżyło żałobę. Rozmawia Dagny Kurdwanowska.

Dlaczego dorosłym tak trudno rozmawiać z dziećmi o chorobie i o śmierci?

Myślę, że nie tylko z dziećmi nie potrafimy o tym rozmawiać. Między sobą także. Często nieumiejętność nazywania pewnych trudnych rzeczy, omawiania ich, przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Dotyczy to także choroby, śmierci, żałoby. Nie wiemy, jakie są potrzeby osoby w żałobie, nie wiemy, jak o to zapytać. Wielu rodziców, przychodząc do mnie po poradę mówi, że najbardziej boi się, że się przy dziecku rozpłacze. Boją się, że dziecko się wystraszy, nie będzie umiało poradzić sobie z tym, co zobaczy i usłyszy.

Czy dzieci należy traktować w takich rozmowach szczególnie? Czy są bardziej wymagającymi rozmówcami?

Rozmowy o poważnej chorobie i śmierci to w ogóle trudny temat, a dzieci są rzeczywiście wymagającymi rozmówcami. Głównie ze względu na ich ciągły rozwój emocjonalny i intelektualny, dorastanie. Boimy się ich emocji. To wszystko powoduje, że dziecku trzeba wyjaśniać trudne kwestie powoli, konkretnie i plastycznie, poświęcić na to więcej czasu, sprawdzając, czy dziecko nas właściwie rozumie. Pracując w Hospicjum i w Fundacji Hospicyjnej, na co dzień spotykam się z dorosłymi, którzy zastanawiają się, czy trzeba powiedzieć dziecku o tym, że ich bliski jest chory lub umierający. Czy i jak powiedzieć dziecku, że bliski właśnie zmarł. Do tego doświadczenia bardzo pasuje termin „zapomniani żałobnicy”. Mówi o dzieciach, bo to one są tymi zapomnianymi żałobnikami. Nie uwzględnia się ich w opiece nad chorą osobą, nie uwzględnia się ich potrzeb w tym czasie i później, kiedy bliska osoba umrze. Są zostawione z boku, choć często są ważne dla chorujących osób i kochane.

To wynika z troski o dziecko? Nie chcemy, żeby przeżywało trudne emocje?

Tak, zazwyczaj brak rozmowy wynika z chęci ochronienia dziecka przed smutkiem i lękiem. Czasem nie rozmawiamy, bo nie wiemy jak przekazać trudne wiadomości. Powodem może być również niedocenianie świata przeżyć dziecka czy nastolatka. Nierzadko błędnie interpretujemy ich zachowanie, przypisujemy mu błędne znaczenie. Widok dziecka siedmioletniego, które bawi się w pokoju ze swoją koleżanką tak, jak dawniej, bierzemy za dobrą monetę, sądząc, że wszystko jest w porządku. Tymczasem ono się moczy w nocy. Albo miewa chwile głębokiego smutku, do którego trzeba by było zajrzeć, dopytać się. Na przykład: Widziałam, że miałeś skwaszoną minę – co się stało? Widziałam jak wstawałaś w nocy – o czym myślałaś? Takie wciąganie w rozmowę, wyciąganie trudnych myśli i emocji to wstęp do tego, żeby pokazać dziecku jak sobie z nimi radzić.

Dlaczego to takie ważne?

Choroba lub śmierć wywracają życie rodziny do góry nogami. Zmienia się wszystko. W takim momencie dziecko potrzebuje trzech rzeczy: móc swobodnie porozmawiać, czuć, że jego emocje są akceptowane i mieć poczucie bezpieczeństwa. W momencie, gdy ktoś bliski ciężko choruje lub umiera, wszystko wokół się zmienia – zmieniają się nawyki, rytuały, pojawia się więcej trudnych emocji. Rozmawiając, podążając za dzieckiem, przyglądając się, jak się czuje, mamy szansę na tyle, na ile to możliwe przywrócić to poczucie bezpieczeństwa.

Trzeba mówić dziecku prawdę w takich sytuacjach?

Doświadczenia pokazują, że warto. Ważne jest jednak, w jaki sposób ją przekażemy. Trzeba to zrobić umiejętnie, nie od razu, powoli, na początku łagodnie.

Jak zacząć taką rozmowę?

Jeśli na przykład babcia nagle znalazła się w szpitalu, podejdźmy do dziecka, powiedzmy – Chciałabym o czymś ważnym z Tobą porozmawiać. Wczoraj rozmawiałam z dziadkiem, okazuje się, że babcia jest w szpitalu. Przez cały czas obserwujmy dziecko – czy na wieść o tym chce się rozpłakać, czy raczej jest zaciekawione i chce wiedzieć, co się wydarzyło. Od tego zależy, jak dalej opiszemy sytuację. Możemy powiedzieć, że teraz badają ją lekarze, że czekamy na wyniki tych badań itd. Jeśli ominiemy ten etap, może być nam dużo trudniej. Dziecko warto od początku wprowadzać w trudną sytuację. To ważne, żeby w miarę rozwoju sytuacji mieć się do czego odnieść i żeby to nie był szok dla dziecka, jeśli babcia poczuje się gorzej.

O czym jeszcze trzeba pamiętać?

O tym, żeby dziecko zawsze mogło zadawać pytania, jeśli czegoś nie rozumie. I żeby mogło popłakać, pokazać, że się boi. Nie chodzi o to, żeby ten płacz uciszać od razu, a lęk łagodzić. To są naturalne emocje, którym powinno dać się wybrzmieć. Zamiast pocieszać, lepiej powiedzieć – Jak to usłyszałam, też płakałam. Dla mnie to też jest trudna sytuacja. Sama zastanawiam się, jak to dalej będzie. Można też mówić do niego opisując to, co się z nim właśnie dzieje – widzę, że jesteś smutny, widzę, że się boisz. Opisywanie pomaga, a nie tamuje emocje.

Najczęściej pierwsze, co nam przychodzi do głowy to „Nie martw się”, „Wszystko będzie dobrze”.

Tak, to jest związanie ze stereotypowym postrzeganiem pocieszenia. Mówimy „Taki jest los”, „Już dość tych łez”. To pokazuje, że nie chcemy dotykać trudnych emocji. Mówiąc w ten sposób, pokazujemy dziecku, że nie akceptujemy jego emocji. Wsparcie polega na tym, że pozwalamy dziecku pokazać, to co właśnie czuje i co się z nim dzieje.

Mamy problem nie tylko w rozmawianiu o chorobie i śmierci, ale także w oglądaniu osób chorych. Czy powinniśmy zabierać dzieci do szpitala, na pogrzeb? Wiele osób chce tego dzieciom oszczędzić.

To bardzo indywidualna sprawa. Wszystko zależy od rodziny, relacji w niej panujących. Trzeba też brać pod uwagę emocjonalność dziecka. Raczej też nie pytałabym dzieci od razu o decyzję, czy chcą iść do szpitala lub uczestniczyć w pogrzebie, bo zazwyczaj mają zbyt małą wiedzę na temat tych sytuacji. Niektóre powiedzą, że tak, bo będą się bały, że jeśli odmówią, to stanie się coś złego. Mogą mieć też poczucie winy, że nie chcą zobaczyć chorej babci lub nie chcą pożegnać zmarłego dziadka. To, czego dzieci przeważnie potrzebują w takiej sytuacji, to nazwanie rzeczywistości. Chcą się dowiedzieć, co będzie się działo. Warto odpowiedzieć na pytania, co się stało, jak się to stało, jak będzie wyglądała taka wizyta w szpitalu, co się podczas niej wydarzy. Na przykład: Pójdziemy do babci, podjedziemy pod wielki szpital, możliwe, że będziemy mieli problem z zaparkowaniem, potem wejdziemy do hallu, pojedziemy na piętro, gdzie leży babcia, babcia jest chora, w jej pokoju leżą jeszcze dwie inne panie, babcia nie może mówić, ponieważ jest podłączona do specjalnej aparatury, która pomaga jej oddychać, podejdziemy do babci do łóżka i będziesz mógł położyć jej na stoliku laurkę, którą przygotowałeś. To ważne, żeby opowiadać szczegółowo, plastycznie, bo to pomaga dziecku oswoić to, czego nie zna. Dobrze jest wyznaczyć dziecku także jakieś zadanie, na którym będzie się mogło podczas takiej wizyty skupić. Na pogrzebie może to być położenie kwiatka na grobie, wybór piosenki, która będzie puszczana podczas pogrzebu, a w szpitalu przekazanie laurki, nalanie soku. Dla małych dzieci dobrze jest wziąć kredki, bo szybko zaczynają się nudzić. Ewentualnie pójść z kimś, kto będzie mógł zająć się dzieckiem w takim momencie. Jeśli jednak dziecko, które przygotowaliśmy do wizyty w szpitalu lub do udziału w pogrzebie, wyraźnie nie chce nam w tych wydarzeniach towarzyszyć, to warto uszanować wolę dziecka. Wiele podpowiedzi dotyczących poruszanych tu kwestii można naleźć na naszym portalu www.tumbopomaga.pl

Rozmawiamy o tym teraz spokojnie, w komfortowych warunkach, ale przecież, kiedy w rodzinie pojawia się choroba i śmierć, także dorośli są zdenerwowani i przeżywają bardzo trudne emocje. Czy najpierw powinnam sobie poradzić z własnymi odczuciami, żeby iść już na spokojnie do dziecka, czy mogę mu pokazać swoją rozpacz, ból?

Czasem ta rzeczywistość jest faktycznie przytłaczająca dla dorosłego. Pytanie jednak, czy nasze dziecko tego nie widzi, że płaczemy w ukryciu, jesteśmy smutni? Dzieci wiele odbierają z naszej przestrzeni niewerbalnej. Z moich rozmów z dziećmi wynika, że najczęściej są świadkami tych trudnych przeżyć. Nawet, jeśli rodzice próbują to przed nimi ukryć np. wszystkie rozmowy prowadzą szeptem, biorą środki uspokajające, żeby ukryć łzy. Ale dzieci i tak to widzą. Różnica jest taka, że nie rozumieją tego, co się dzieje. Mogą się tylko domyślać, dlaczego mama ciągle płacze. A te domysły są znacznie groźniejsze niż rzeczywistość.

Co może pojawić się w głowie dziecka w takim momencie?

Bardzo różne scenariusze. Przeważnie są to myśli katastroficzne. Czasem dzieci myślą, że to ich wina, bo zrobiły coś strasznego. Taki scenariusz może zakładać nawet to, że teraz za karę zostaną gdzieś odesłane. A dziecku zawsze coś się przydarzy w domu, w szkole i potem jest pewne, że to dlatego, że coś nabroiło. Powiedziało w złości coś rodzicowi, a potem tata zachorował. W głowie dziecka pojawia się myśl, że to jego wina, bo było niegrzeczne. U starszych dzieci pojawia się wielki lęk, a jednocześnie chęć ochronienia rodzica. Zwłaszcza nastolatki zaczynają udawać, że ze wszystkim sobie radzą, żeby dodatkowo nie martwić mamy czy taty. To tylko potęguje samotność obu stron. Pomagając rodzinom w tym trudnym momencie, staramy się robić wszystko, żeby mimo wszystko przeżywały to razem, nie wykluczając żadnego z członków.

Jak mówić dziecku o swojej rozpaczy i smutku?

Na przykład opisując sytuację – Jestem teraz zdenerwowana, ciągle jestem w szoku po tym, czego się dowiedziałam, ale za jakiś czas poczuję się inaczej.

A co w sytuacjach, kiedy wszystko dzieje się bardzo szybko i nie ma czasu, żeby dziecko wprowadzać w sytuację?

Kiedy dochodzi do wypadku czy gwałtownego załamania zdrowia, to trudno zdobyć się na trzeźwe myślenie. Karkołomne natomiast jest myślenie, że jesteśmy w stanie uchronić dziecko przed bólem. Każda z osób, która kochała zmarłego, przeżyje swój ból, swoje cierpienie. Dziecko także. Można to łagodzić, na przykład przekazując dziecku informację o tragicznym zdarzeniu, kiedy już wróci ze szkoły, w domu lub w miejscu, gdzie czuje się bezpieczne, kiedy my też mamy już czas, żeby być przy dziecku do końca dnia. Jeśli musimy przekazać tę wiadomość w szkole, nie róbmy tego na korytarzu, ale w zacisznym, odosobnionym miejscu. Najlepiej, żeby taką wiadomość przekazał sam rodzic lub osoba, do której dziecko ma zaufanie.

A jeśli nie jest w stanie?

Czasem tak się zdarza. Zwłaszcza, gdy śmierć jest nagła i wszystko się rozsypuje. Ważne jest, żeby wiedzieć, że nawet jeśli rodzic nie radzi sobie z przekazaniem tej informacji, a później także z żałobą dziecka, to być może jest ktoś inny w rodzinie, kto będzie mógł się tym małym żałobnikiem zaopiekować – dziadek, ciocia, wujek, przyjaciele rodziny. Dzieci poradzą sobie, jeśli będzie obok nich ktoś, jakiś mądry dorosły, który będzie im towarzyszył w drodze przez smutek czy złość.

Jak przekazać taką wiadomość?

Możliwie łagodnie, ale opisowo i powoli. Jeśli tata miał wypadek, można powiedzieć: Mam dla Ciebie bardzo smutną wiadomość. Kiedy tata wracał z pracy, w samochód taty wjechał inny samochód. Przyjechali lekarze, robili wszystko, co w ich mocy, ale taty nie udało się uratować… Nie należy też za długo wprowadzać dziecka, bo wtedy trzymamy je niepotrzebnie w napięciu. Reakcje dzieci mogą być bardzo różne – jedne wpadają w stupor, nie potrafią się ruszyć z miejsca, inne wpadają w rozpacz, jeszcze inne nie chcą przyjąć tego do wiadomości i udają, że nic się nie stało.

A jak powiedzieć o tym małemu dziecku, które jeszcze nie rozumie, czym w ogóle jest śmierć?

W przypadku małych dzieci trzeba być bardzo konkretnym. Nie mówmy, że tata odszedł, jest w niebie z aniołami, bo to rozmywa dziecku pojęcie, które i tak jest dla niego trudne do zrozumienia. Trzeba powiedzieć, że nie żyje, że nie bije mu serce, że już go więcej nie zobaczymy. Te informacje muszą być krótkie, bo małe dzieci dojrzewają w czasie do zrozumienia tego, co się stało. Będą zadawały mnóstwo pytań, np. kto teraz będzie zarabiał pieniądze. Nie oburzajmy się słysząc coś takiego. To pytanie wyraża lęk dziecka, które straciło poczucie bezpieczeństwa. Dziecko może pytać też, kto teraz będzie robił mu kanapki, czesał włosy, odwoził do przedszkola, czy tacie nie jest zimno w trumnie, jak mu jest w niebie. Warto za tymi pytaniami podążać, bo one oznaczają, że dziecko przeżywa żałobę. Znacznie bardziej niepokojące jest, kiedy dziecko nie pyta i zachowuje się jakby nic się nie wydarzyło. Bo to może oznaczać, że ukrywa trudne emocje lub się od nich odcina.

Jakie są konsekwencje nieprzeżytej żałoby u dziecka?

Są bardzo różnorodne i dojmujące. Psycholodzy mówiąc o nieprzerobionym żalu po stracie, podkreślają, że takim dzieciom może być trudniej wchodzić w relacje, trudniej im będzie zaufać, otworzyć się przed drugą osobą. Mogą też ciężko przeżywać inne utraty w dorosłości, np. rozstanie z partnerem czy zmianę pracy. Istnieje także w ich przypadku większe ryzyko chorób psychosomatycznych, jak na przykład depresji, migren, które mogą być wynikiem takiej zamrożonej, przerwanej żałoby.

Są też dzieci, które przez długi czas nie chcą pogodzić się z odejściem bliskiej osoby.

Jeśli zauważymy, że dziecko przez długi czas rozmawia ze zmarłym, mówi, że go widzi, czuje jego obecność lub zachowuje się tak, jakby zmarłego taty czy mamy mu w ogóle nie brakowało, to jest to rodzaj mechanizmu obronnego. Ma on ochronić przed cierpieniem, przed przyjęciem tego, że już nigdy nie zobaczy się tej ważnej osoby. Bo, gdyby dziecko to przyjęło, musiałoby dotknąć swojego bólu, cierpienia, rozpaczy. Dziecko, które jest zostawione samo sobie, nie będzie potrafiło tego zrobić. Dlatego tak ważne jest, żeby te fantazje urealniać. Nie trzeba tych wyobrażeń wyraźnie negować, ale warto je delikatnie rozbrajać, dodając na przykład – Taty nie ma już z nami, ale jest w naszym sercu i zawsze możemy go ciepło wspominać, pamiętając wszystkie dobre chwile, które razem przeżyliśmy. Śmiejąc się i płacząc na zmianę. Nie musimy się na siłę pocieszać. Zamiast tego bądźmy ze sobą przez chwilę w tym śmiechu i w tym płaczu.

A zatem trzeba z dzieckiem cały czas rozmawiać, słuchać go i być uważnym na to, co pokazuje?

Wsparcie w żałobie to nie jest dawanie dobrych rad. To bycie razem, bycie blisko, wspólne przeżywanie tej straty. To daje poczucie, że żałobę można przejść, poradzić z nią sobie. Każdy przeżywa stratę inaczej. Ważne, żeby dziecko wiedziało, że ma w tym czasie prawo do bardzo różnych emocji. Będą chwile, kiedy będzie mu bardzo smutno, ale jeśli ma ochotę iść pograć w piłkę albo wyjść ze znajomymi i dobrze się bawić, to także jest w porządku. Zawsze podkreślam, że żałoba nie jest chorobą. Przechodzimy ją, przeżywamy, by na koniec zaakceptować odejście bliskiej osoby.

***

Agnieszka Paczkowska jest koordynatorką merytoryczną programu Tumbo Pomaga.

***

Więcej porad oraz informacji na temat wsparcia dzieci w żałobie znajduje się na stronie Tumbo Pomaga.

Zobacz, jak pomaga Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku.

Przeczytaj więcej o pomocy dzieciom w żałobie i dzieciom osieroconym na stronie Fundacji Hospicyjnej.

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInEmail this to someone

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!