Sukces Pisany Szminką platforma pierwszego wyboru dla kobiet

Portal wiedzy i najnowsze trendy ze świata biznesu, start-upów, finansów oraz kobiecej przedsiębiorczości

Napędza mnie pasja i marzenia

Napędza mnie pasja i marzenia

Które ze świątecznych potraw lubi najbardziej? Co kocha w gotowaniu? Przeczytaj wywiad z Josephem Seeletso i poznaj jego przepis na zupę rybną.

Joseph Seeletso, twórca Joseph’s Culinary Studio, dorastając poznawał tradycyjne smaki kuchni Botswany. Jako młody chłopak wyjechał studiować do Londynu, by w prestiżowej szkole Westminster Kingsway College – tej samej, którą kończył Jamie Oliver – uczyć się sztuki gotowania. Jako dojrzały szef kuchni odbył wyjątkową podróż do Londynu, zabierając w nią siedmioro dzieci, które w przyszłości chciałyby podążać jego śladami. Tak powstał projekt Mali szefowie kuchni, a jego efekt, czyli książka kucharska, w której można znaleźć ponad 50 przepisów specjalnie przygotowanych i skierowanych do młodych ludzi jest już w księgarniach.

O tym, jak wyglądają święta w jego domu, czy w gotowaniu ważna jest prostota, jakie smaki pamięta z dzieciństwa i dlaczego uwielbia gotować wspólnie z synami Joseph Seeletso opowiada Dagny Kurdwanowskiej.

Jak wyglądają święta w Pana domu?

Święta spędzamy w Krakowie u rodziców mojej żony. Potrawy przygotowywane są przez moją teściową, ale zawsze trochę pomagam w tych przygotowaniach. Szczególnie przy daniach rybnych. Najwięcej czasu poświęcam wtedy synom, a gotowanie pozostawiam płci pięknej.

Jakie potrawy są na stole?

Święta spędzamy tradycyjnie i takie też są dania. Co roku u nas na stole są pierogi z kapustą, sandacz lub dorsz z jabłkami, śliwki z karmelizowaną cebulą i sosem berneńskim, barszcz świąteczny z krokietami oraz słodkości: makowiec i sernik.

Czy zdarza się Panu przygotowywać coś z tradycyjnej kuchni Botswany?

Króluje u nas kuchnia polska, ale bardzo często na drugi dzień świąt przygotowuję pieczonego indyka z kaszą gryczaną.

Które z dań świątecznych lubi Pan najbardziej?

Moje serce skradła fasola Jaś ze śliwkami na maśle. To typowe danie z okolic, z których pochodzą moi teściowie, czyli z Makowa Podhalańskiego.

Pamięta Pan, kiedy po raz pierwszy pojawiło się marzenie, żeby zostać szefem kuchni?

Mój tata był szefem gastronomii w hotelu. Gotowałem czasem z tatą w domu i pamiętam, że właśnie wtedy, podczas tego wspólnego gotowania zaświtała mi myśl, że kiedy dorosnę chciałbym robić to, co on. Był dla mnie wielką inspiracją.

Dorastał Pan w Botswanie. Jaka jest tradycyjna kuchnia tego kraju?

Jako dziecko często bywałem na wsi u babci i dziadka, gdzie gotowano tradycyjne potrawy – mamałygę, kukurydzę i różne rodzaje fasoli, dziczyznę. Ale jadłem też dzikie owoce zaczynając od kaktusów a kończąc na dzikich winogronach, które rosną w Afryce. Smak, który zawsze będzie mi się kojarzył z Botswaną to smak pysznej wołowiny, która jest jedną z najlepszych wołowin na świecie.

A smak, który kojarzy się ze szczęśliwymi momentami dzieciństwa – ma Pan taki?

Takim smakiem i zapachem jest dla mnie wspomnienie białego arbuza, który rośnie dziko w Afryce. Coś wspaniałego!

Postanowił Pan spełnić marzenie z dzieciństwa i zostać szefem kuchni. Wyjechał Pan do Londynu. Dlaczego akurat tam?

Na początku zastanawiałem się też nad Francją, ale znałem angielski, więc ostatecznie wybrałem Anglię i tam postanowiłem się kształcić. A Westminster Kingsway College wybrałem, ponieważ zarekomendował mi go mój szef kuchni w Sheratonie. Skończył tę szkołę i mówił, że to jeden z najlepszych uniwersytetów gastronomicznych w Europie. Postanowiłem mu zaufać.

Wielka Brytania kojarzy się ze świetnymi kucharzami, ale jest także synonimem kiepskiej kuchni – skąd ten paradoks?

Anglicy zawsze mieli dostęp do wielu różnych produktów, owoców morza, warzyw, ale nie potrafili ich ze sobą łączyć i doprawiać. Ogromny wpływ na sposób gotowania angielskich szefów kuchni mieli Francuzi. Bracia Roux czy Pierre Koffman pokazali Anglikom, że można gotować w inny, ciekawszy sposób.

Londyn to miejsce, w którym spotyka się wiele kultur. Jakie smaki Pan tam odkrył?

Dzięki osobom, z którymi studiowałem, zainteresowałem się kuchnią azjatycką. Zacząłem eksperymentować z egzotycznymi produktami, na przykład owocem durian, pandamusem czy trawą cytrynową. Ale odkrywałem nie tylko smaki i nowe produkty. W miejscach takich jak Hotel Clarige’s, Mariott czy uniwersytet Westminster Kingsway College poznałem wartości, jakimi powinien kierować się prawdziwy szef kuchni. Ludzie, których tam spotkałem pokazali mi, co znaczy ciężka praca w kuchni oraz to, czym jest etyka pracy. Dzięki temu wiem, że szefem kuchni nie trzeba być tylko w kuchni. Można też pisać książki, występować w telewizji, popularyzować dobrą kuchnię i edukować ludzi w tym zakresie. Sztuka kulinarna to wolność wyrażania siebie. Dzięki gotowaniu poznajemy świat.

„Dzięki swej wyrazistej osobowości, wyjątkowemu talentowi oraz determinacji Joseph odniósł sukces i stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych uczestników konkursu Toque d’Or” – powiedział o Panu Steve Hyde, jeden z wykładowców Westminster Kingsway College. Jaki był Joseph Seeletso w tamtych latach?

Napędzała mnie pasja do gotowania i marzenia, które zawsze miałem. Decydując się na edukację w Anglii stałem przed wyborem: gotować czy projektować. To były moje dwa marzenia. Wybrałem gotowanie, więc dziś mogę powiedzieć, że jedno z moich marzeń się spełniło. Za nim przyszły kolejne. Zawsze chciałem na przykład przekazywać wiedzę młodym pasjonatom gotowania. Teraz i ono się spełniło za sprawą tej książki. Można powiedzieć, że człowiek bez marzeń za życia jest martwy. Marzenia są bardzo ważnym czynnikiem w naszym życiu, dlatego ja ciągle pielęgnuję w sobie i moją pasję do gotowania i moje marzenia.

Przy okazji projektu „Mali szefowie kuchni” wrócił Pan do szkoły, w której w 1998 roku uzyskał Pan tytuł Chef de Cuisine. Co Pan czuł, odwiedzając ją jako dojrzały szef kuchni?

Pojechałem tam z dziećmi, które brały udział w projekcie i to był bardzo emocjonalny powrót. Ciężko mi określić dokładnie, co czułem. Kiedy wracam wspomnieniami do czasów, kiedy tam studiowałem lub kiedy opowiadam innym o szkole zawsze towarzyszy temu radość, szczęście i wzruszenie. Jestem bardzo dumny, że miałem możliwość ukończyć jeden z najlepszych uniwersytetów gastronomicznych w Anglii. Dlatego ten powrót był dla mnie czymś niesamowitym – pokazanie polskim dzieciom najlepszej szkoły gastronomicznej, którą skończył też m.in. Jamie Oliver. Cieszę się, że mogłem ich również przedstawić swoim wykładowcom. Ponownie poczułem się jak student.

js

Teraz sam Pan został nauczycielem. Do Londynu zabrał Pan siedmioro młodych ludzi, którzy także chcą zostać szefami kuchni. Co chciał Pan im przekazać podczas tej wyprawy?

Bardzo mi zależało, żeby zrozumieli, że gotowanie to nie produkt, a jedzenie to sztuka. Chciałem dzieciom pokazać, że dzięki podróżom czerpiemy inspiracje i rozwijamy się, a edukacja jest naprawdę ważna. Nawet jeśli jest się już szefem kuchni.

Potrafili Pana zaskoczyć?

Zaskoczyli mnie swoją otwartością co do eksperymentowania, choć wiem, że niektóre z dzieci nie polubiły nowych smaków np. z Chinatown. Cudownie zachowywali się podczas naszej wizyty w hotelu Ritz London – uśmiechnięci, eleganccy i pełni energii. Spotkać dzieci w takim miejscu to rzecz niespotykana! A tak na koniec, nie będę wcale zaskoczony, jeśli któreś z dzieci będzie studiowało w Westminster Kingsway College.

Czego o gotowaniu możemy nauczyć się od dzieci?

Możemy nauczyć się prostych metod gotowania. Dzieci kierują się smakiem i prostymi połączeniami produktów. Łączą ze sobą oczywiste smaki, a piękno tkwi w prostocie.

Powiedzenie „dziecinnie proste” nabiera w przypadku Pana książki nowego znaczenia – z jednej strony z tymi przepisami radzą sobie dzieci, z drugiej większość z nich łączy pomysłowość i kulinarną fantazję. To Pana filozofia gotowania?

Tak jak powiedział kiedyś mistrz August Escoffier: nie komplikuj i niech smaki mówią same za siebie.

To ważne, żeby w poszukiwaniu nowych smaków zachować ciekawość dziecka?

To podstawa do poszerzania horyzontów i zainteresowań dzieci. Ale nie tylko ich. Ciekawość smaków, poszukiwania i starania są kluczem do dobrego gotowania.

Czy dziś, ze swoimi synami też Pan gotuje, tak jak kiedyś gotował z Panem ojciec?

To dla mnie najlepsza forma spędzania czasu z synami. Uwielbiają ze mną gotować, a ja z nimi. Mój tata, David Seeletso już nie żyje, ale jestem tego pewien, że jest zawsze z nami w kuchni, uśmiecha się do nas i cieszy się, że dumnie kontynuuję to, czego on mnie nauczył, przekazując wiedzę jego wnukom.

Wypróbuj przepis Jospeha Seeletso na zupę rybną z pomidorami i ziemniakami

6 porcji
czas wykonania: 45min

Składniki:
• 400 g pomidorów pelati z puszki
• 6 ziemniaków
• 300 ml bazy rybnej – rozdział Bazy
• pół cebuli
• koperek
• opakowanie ciemnych pomidorków cherry
• 150 g łososia
• 100 g polędwicy z dorsza
• łyżka masła
• sól
• pieprz
• 6 łyżek majonezu czosnkowego – rozdział Sosy i dipy
• kilka listków świeżej kolendry

Sposób wykonania:
Ziemniaki i cebulę obierz, pokrój w kostkę. Dodaj do garnka, zalej pomidorami pelati, wlej bazę rybną i 500 ml wody. Dopraw solą, pieprzem i gotuj przez 30 minut. Wyjmij kilka kostek ziemniaka do dekoracji, resztę zmiksuj. Dopraw do smaku.
Łososia i dorsza oczyść, pokrój na równe części, dopraw solą i pieprzem. Podsmaż na maśle po 2 minuty z każdej strony. Pomidorki cherry pokrój w plasterki.
Na talerzu wlej porcję zupy, dodaj kilka ugotowanych kostek ziemniaka i usmażoną rybę. Udekoruj kilkoma plasterkami pomidorków cherry, listkami kolendry. Dodaj łyżkę majonezu czosnkowego.

zupa (1)

Komentarze

może cię zainteresować

Najnowsze wpisy wybrane specjalnie dla Ciebie

Sukces Pisany Szminką

Wspieramy i promujemy kobiety od 2008 roku.

Newsletter

Jesteś ciekawy, co u nas nowego?
Bądź na bieżąco, zapisz się do newslettera!

[newsletter_form type="minimal"]

NEWSLETTER

Potrzebujesz jeszcze więcej motywacji, inspiracji i wiedzy?

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera!





Podanie przez Ciebie powyższych danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne do korzystania z Newslettera.
Zapisując się wyrażasz zgodę na przesyłanie przez nas informacji o tematyce motywacyjnej, rozwoju osobistego, nowościach w serwisie oraz informacji handlowych.
Administratorem danych osobowych jest Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką z siedzibą w Warszawie (00-012) przy ul. Podchorążych 75/77 lok. 2.
Zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności, z której dowiesz się, jak chronimy Twoje dane.

Na tej stronie wykorzystujemy cookies. Uzyskujemy do nich dostęp w celach analitycznych oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania strony. Jeżeli nie wyrażasz na to zgody, możesz zmienić ustawienia w swojej przeglądarce. Zobacz więcej w Polityce Prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close